Moja Dziewczyna Dała Swojemu Koledze w Aucie przy Drodze | Opowiadanie Erotyczne
Moja Dziewczyna Dała Swojemu Koledze w Aucie przy Drodze | Opowiadanie Erotyczne
Zaparkował na poboczu, tuż za zakrętem, gdzie las gęstniał i światła z drogi ledwo docierały. Silnik zgasł, a w aucie zostało tylko ich oddechy i ciche tykanie stygnącego metalu. Siedziała na fotelu pasażera, spódnica podciągnięta do bioder, bo jeszcze w pracy powiedziała, że nie ma majtek. Kolega z działu – ten sam, z którym od miesiąca wymieniała spojrzenia na open space – odpiął pas i nachylił się nad nią. Ja siedziałem z tyłu, dokładnie tak, jak ustaliliśmy. Miałem tylko patrzeć.
Nie mówiła nic, kiedy rozsunął jej uda. Kolana oparła o drzwi i o schowek, szeroko, bez wstydu. W lusterku wstecznym widziałem, jak jego dłoń wchodzi między jej nogi i jak palce od razu znajdują to, co już było mokre. Jęknęła cicho, krótko, jakby się bała, że ktoś przejedzie, a jednocześnie rozsunęła się jeszcze bardziej. Materiał spódnicy zsunął się na brzuch. Widziałem wszystko: różowe, nabrzmiałe wargi, które rozchylał kciukiem, i błyszczący ślad, który ciągnął się aż na wewnętrzną stronę uda.
NAJLEPSZY ROGACZ (KUTNO) - ŚLEDŹ NA INSTAGRAMIE
– Od rana o tym myślałam – powiedziała do niego, nie do mnie. Głos miała niższy niż w domu. – Jak mnie wczoraj złapałeś w kuchni i powiedziałeś, że chcesz mnie wziąć w aucie, przy drodze, żeby on widział.
On nie odpowiedział. Rozpiął spodnie jedną ręką, drugą nadal ją pieścił, powoli, okrężnymi ruchami, aż zaczęła unosić biodra. Wyjął kutasa. Gruby, już twardy, z widoczną żyłą na całej długości. Przycisnął go do jej cipki, nie wchodząc, tylko tarł główką po łechtaczce i po wejściu, smarując ją własną wilgocią. Ona złapała go za nadgarstek i przyciągnęła bliżej.
– Włóż. Teraz. Chcę, żeby wszedł od razu głęboko.
Wszedł. Jednym ruchem, do końca. Jej głowa odchyliła się do tyłu, usta otworzyły się w bezgłośnym krzyku, a ja widziałem, jak jej brzuch napina się pod spódnicą. On nie dawał jej czasu. Zaczął ruszać biodrami mocno, rytmicznie, tak że fotel skrzypiał, a jej piersi pod bluzką podskakiwały. Bluzkę miała rozpiętą do połowy – sam to zrobił wcześniej, jeszcze zanim zgasił silnik. Sutki sterczały przez cienki materiał stanika, a on co kilka pchnięć sięgał i szczypał je, aż syczała przez zęby.
Ja siedziałem nieruchomo. Ręce na kolanach. Kutas twardy do bólu, uwięziony w spodniach, ale nie wolno mi było go wyjąć. Taka była umowa. Miałem tylko patrzeć, jak mój kolega z pracy – ten, z którym piłem piwo w piątki – pierdoli moją dziewczynę na poboczu, przy otwartym oknie, przez które wpadał zapach mokrej trawy i spalin.
Ona zaczęła mówić. Cicho, urywanie, między jękami.
– Głębiej. Tak. Czuję, jak mnie rozciągasz. On nigdy mnie tak nie rucha. Zawsze delikatnie, jakby się bał. A ty… kurwa, wchodzisz cały. Aż mnie boli i jest mi dobrze.
On przyspieszył. Jedną ręką trzymał ją za udo, drugą za kark, przyciskając jej twarz do zagłówka. Jej włosy rozsypały się, kilka kosmyków przykleiło się do spoconego czoła. Widziałem, jak jej cipka zaciska się wokół niego przy każdym wycofaniu – różowa, obrzmiała, lśniąca od soków, które spływały na skórzaną tapicerkę. Kropla spadła na podłogę. Potem druga.
– Patrz na niego – rozkazał nagle, nie zwalniając. Obrócił jej głowę w moją stronę. Oczy miała półprzymknięte, usta wilgotne. – Powiedz mu, jak ci jest.
Spojrzała na mnie. Uśmiech miała lekki, prawie przepraszający, ale głos już nie.
– Jest mi lepiej niż z tobą. On mnie wypełnia. Czuję każdy centymetr. Jak wychodzi, to mi brakuje, a jak wchodzi, to aż mi się robi ciemno przed oczami. Chcę, żeby doszedł we mnie. Chcę czuć, jak leci w środku, kiedy będę wracać do domu i siadać obok ciebie na kanapie.
On warknął coś niewyraźnego i pchnął jeszcze mocniej. Jej nogi drżały. Jedna stopa zsunęła się z deski rozdzielczej i oparła o moje kolano – ciepła, spocona podeszwa. Nie odsunąłem jej. Patrzyłem, jak jego jądra uderzają o jej tyłek przy każdym wbiciu, jak skóra na jej udach czerwienieje od tarcia, jak z niej wypływa coraz więcej, mieszając się z jego preejakulatem.
Zaczęła dochodzić pierwsza. Gwałtownie, bez ostrzeżenia. Zacisnęła uda wokół jego bioder, paznokcie wbiła w jego ramię przez koszulę, a z gardła wyrwał się jej krzyk, który na pewno było słychać na drodze. Ciałem wstrząsały dreszcze, cipka pulsowała tak mocno, że widziałem, jak go ściska. On nie przestał. Ruchał ją przez orgazm, jeszcze szybciej, aż jej krzyki przeszły w ciche, łamiące się jęki i łzy w kącikach oczu.
– Jeszcze – wyszeptała. – Nie wychodź. Dojdź. Chcę tego.
Wyciągnął się prawie do końca i wszedł z powrotem jednym, głębokim pchnięciem. Zamarł. Widziałem, jak jego mięśnie na brzuchu napinają się pod koszulą, jak jądra podciągają się i jak przez kilka sekund trzyma ją unieruchomioną, wbitą na siebie. Potem zaczął pulsować. Krótkie, mocne skurcze. Sperma wchodziła w nią falami – czułem to po tym, jak jej brzuch lekko się unosił i jak z miejsca, gdzie byli połączeni, zaczęło wypływać białe, gęste. Spływało po jego kutasie, po jej wargach, na fotel, na jej uda.
Nie wyszedł od razu. Został w niej, oddychając ciężko, a ona głaskała go po karku i szeptała coś, czego nie słyszałem. Kiedy w końcu się wysunął, kutas był nadal półtwardy, lśniący od niej i od siebie. Sperma wyciekła szerokim strumieniem, aż na podłogę. Ona nie zacisnęła nóg. Siedziała rozłożona, oddychając, i patrzyła, jak to z niej wychodzi.
– Zostaw – powiedziała, kiedy sięgnął po chusteczki. – Niech widzi. Niech widzi, jak ze mnie leci.
Odwróciła się do mnie. Spódnica nadal podciągnięta, bluzka rozpięta, uda rozwarte. Między nimi wszystko było mokre, spuchnięte, otwarte. Biała strużka spływała powoli w dół, aż do tapicerki.
– Podobało ci się? – zapytała cicho. – Bo mnie tak. I chcę jeszcze. Może następnym razem na masce. Albo jak będziesz prowadził, a on będzie mnie ruchał z tyłu. Co ty na to?
Nie odpowiedziałem. Nie mogłem. Kutas bolał mnie tak, że aż mi się robiło niedobrze, a w spodniach miałem mokrą plamę, której nawet nie zauważyłem, kiedy doszedłem bez dotykania. On zapinał spodnie, spokojny, jakby właśnie skończył przerwę na kawę. Ona poprawiła spódnicę tylko tyle, żeby nie było widać z zewnątrz, ale wiedziałem, że pod spodem nadal jest pełna jego spermy i że będzie ją czuła przez całą drogę do domu.
Silnik zaskoczył. Wyjechaliśmy na drogę. W lusterku widziałem, jak ona co chwilę zerka na mnie i lekko się uśmiecha, a ręką, ukrytą pod spódnicą, delikatnie rozmazuje to, co z niej wypływało. Nie mówiła nic więcej. Nie musiała. Obaj wiedzieliśmy, że to dopiero początek.
Komentarze
Prześlij komentarz